Na śniadanie

Na śniadanie tylko trochę
ułamałem sobie placka.
Za to wina dzban wypiłem;
teraz lekko trącam struny
wdzięcznej liry i piosenkę 
śpiewam miłej mej ślicznotce.

Słodki bój

Przynieś wodę, przynieś wino,
przynieś, chłopcze, nam tu wieńce
kwiatów pełne, bym z Erosem
stoczył słodki bój na pięści.

Uczta spokojna

Już nie myślmy o następnej
Z łomotaniem i krzykami
Pijatyce wedle Scytów
Obyczaju. My tu pijmy
Lekko i wśród błogich pieśni.

Wyznanie

A więc kocham i nie kocham,
Szalony jestem i trzeźwy.