Poezja socrealistyczna

Adam Ważyk

Lud wejdzie do Śródmieścia
/fragmenty/
 
Patrz, jak stoi uparta
na rusztowaniach partia,
 rozpala się klasowa
bitwa- nasza budowa.
Niech wiedzą ludzie, komu
rodzi się dom po domu,
czy magnatom stalowym,
wariatom atomowym,
czy sobie i ludowi
Warszawa się sposobi.
....................................
 Dłoń mądrego murarza
spod rumowisk obnaża
cenniejszy od klejnotu
kamień naszego potu.
Z wiekowej go niewoli
potomna dłoń wyzwoli,
planem go uszlachetni
włączy w plan sześcioletni
zespalający formy,
dłoń, która łamie normy.
 
Na tej dłoni pisane,
jeszcze nie wyśpiewane-
nowe murarskie dzieje,
wieżowce i aleje,
marzenia wzięte w tryby
żelazobetonowe,
przestrzenie kolumnowe,
stołeczne perspektywy.
 
Ale wpierw się odemknie
klucz zaułków, mur pęknie,
lud wejdzie do śródmieścia.
Z staromiejskiej gardzieli
wolna przestrzeń wystrzeli
 i rozstąpią się przejścia
 z peryferyj do placów,
od fabryk do pałaców,
lud wejdzie do śródmieścia
i ustali wzdłuż Trasy,
wzdłuż Nowej Marszałkowskiej
jedność piękna i pracy, planowania i troski.
Patrz, jak stoi uparta
na rusztowaniach partia,
rozpala się klasowa
bitwa- nasza budowa.

Władysław Broniewski

Zabrze

Słowo o Stalinie (fragm.)

 

Prędzej górniku, głębiej górniku,
węgla pokłady rąb,
w twojej kopalni, na twym chodniku
staje ojczyzny zrąb.
 
Pod twym oskardem padł kapitalizm,
nadszedł wolności czas.
Więcej żelaza, węgla i stali
dla robotniczych mas!
 
Węgiel ogrzeje, węgiel nakarmi,
z węgla nasz Wspólny Dom,
węgiel to siła Ludowej Armii,
droga ku jasnym dniom.
 
Nie dla bogaczy-wyzyskiwaczy
dzisiaj wyciskasz pot:
Polska robocza czeka i patrzy,
czeka i pług i młot.
 
Prędzej górniku, śmielej górniku,
w przyszłość twą jasną idź,
dąż zastępami współzawodników,
w trudzie pierwszeństwo chwyć.
 
Twoja ta ziemia, twoje na zawsze
węgiel, żelazo, stal!
Zabrze na przedzie, prowadzi Zabrze
w socjalistyczną dal.
 
                                                      z tomu  Nadzieja 1951

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

III
"Rewolucja - parowóz dziejów"...
Chwała jej maszynistom!
Cóż, że wrogie wiatry powieją?
Chwała płonącym iskrom!

Chwała tym, co wśród ognia i mrozu
jak złom granitowy trwali,
jak wcielona wola i rozum,
jak Stalin.

Przeleciały watahy lotne
białogwardyjskiej konnicy...
Trwał, jak skała samotny,
Carycyn.

Parły niemieckie kolumny,
waliły stalowym gradem,
aż padły pod pięknym i dumnym
Stalingradem.

V
Pędzi pociąg historii,
błyska stulecie-semafor.
Rewolucji nie trzeba glorii,
nie trzeba szumnych metafor.

Potrzebny jest Maszynista,
którym jest On:
towarzysz, wódz, komunista -
Stalin - słowo jak dzwon!

VI
Któż, jak On, przez dziesiątki lat
na dziobie okrętu wytrwał?
Szóstej Części przygląda się świat.
Bitwa.

Tam - bezrobocia, strajki, głód.
Tu - praca. Natchniony traktor.
Tworzy historię zwycięski lud.
Chwała faktom!

Któż, jak On, przez dziesiątki lat
wiódł ludzkość na krańce dziejów?
Jego imię - walczący świat:
nadzieja.
 
Rewolucjo! - któż wiatr powstrzyma,
kto ziemię zawróci w biegu?
Rewolucjo, tablice praw Rzymu
obalamy od Chin po Biegun!

Rewolucjo! siedemdziesiąt lat
Stalinowych powiewa nad światem.
I rodzi się nowy świat,
świat stary pęka jak atom.

-----------------------------------------------------------

VIII
Miliony ludzi Związku Rad i krajów idących drogą
Socjalizmu tworzą świat nowy, niosąc w sercach
i na ustach imię STALIN. 
Ludowa armia chińska wypędza ze swego kraju
przemoc obcą i niewolę pieniądza. Kroczy naprzód
z imieniem STALIN. 
W Wietnamie, Burmie, na wyspach Malajskich
bojownicy wolności, niepodległości i sprawiedliwości
walczą przeciw kolonizatorom wołając: STALIN! 
Górnicy francuscy trwają w strajkach i wyciągają
dłonie na wschód z okrzykiem: STALIN! 
Chłopi włoscy zajmują obszarnicze nieużytki
i odpędzani gwałtem, wołają: STALIN! 
Poeta, wypędzony ze swej ojczyzny za umiłowanie
wolności i sprawiedliwości społecznej, piękny poeta
chilijski pisze poemat o STALINIE. 
Zmiażdżona okrutnie Warszawa dźwiga swe okrwawione
cegłytym szybciej z imieniem STALINA. 
Wszędzie na świecie, gdzie sięga przemoc pieniądza,
bagnet żołdaka i pałka policjanta, ludzie walczą i będą
zwyciężali z imieniem STALINA. 
Setki milionów ludzi wołają: STALIN! STALIN! STALIN!

 

 

 

Wiktor Woroszylski

Wiosna
 
...A w Nowej Hucie – polska wiosna.
Place, rowami przeorane,
pchną wspomnieniem Komsomolska,
gdy pierwszy dźwig podnosi ramie,
 
gdy w chmurze kurzu przemknie ciągnik,
a za nim- stu ciągników bractwo,
gdy lokomotyw gwizd przeciągły
wtacza na stacje nowy transport
 
cegieł i belek które żyją-
życie im dały ludzkie ręce,
gdy betoniarka krótką szyją
kręci i mruczy: prędzej, prędzej!...
 
A  w Nowej Hucie- polska wiosna.
Przyjaźni doskonałym prawem
inżynier schyla się nad planem
w mieście o dźwięcznej nazwie: Moskwa.
 
I oto w podkrakowską ziemię
 nie istniejący jeszcze gmach
fundament wpuszcza jak korzenie
już ściany piętrzą się , już dach
 
na ściany się wdrapuje zręcznie,
już dymi komin zasapany,
 z nowego kranu woda cieknie,
 na oknach lśnią słoneczne plamy...
 
                Wiersze i poematy wybrane 1955

Przeboje w piosence socjalizmu

Tysiące rąk

Tysiące rąk, miliony rąk,
A serce bije jedno.
Idziemy tak budować
Słoneczną Niepodległą.

Wesoły marsz milionów rąk
Uderza wspólnym rytmem.
Budować świat, codzienny świat
- zadanie to zaszczytne.

Z nami słońce i drzewa w pochodzie
Maszerują przez miasto i wieś.
Niech w szeregi włącza się młodzież.
Niechaj praca nas łączy i pieśń.
Marzenia lat uskrzydlą nas,
Szeregów nikt nie zliczy.
Wzniesiemy gmach, słoneczny gmach
My – szczęścia przodownicy!

 

 


To idzie młodość


Co tak dudni, co tak grzmi?
Niebo huczy, ziemia drży.
Czy wichura groźna dmie?
Czy to burza idzie? Nie!

To idzie młodość, młodość, młodość
I śpiewa: Być murem, piosenką...
I spadnie jak burza,
Jak w maju ulewa
Po której odradza się świat.

Dla budowy młode dłonie,
Dla budowy młoda myśl.
Potrafimy jutro bronić
Tego, co tworzymy dziś.

To idzie młodość, młodość, młodość
I śpiewa, bo ona odrodzi świat.
 

 


Budujemy nowy dom

Budujemy nowy dom,
Jeszcze jeden nowy dom,
Naszym przyszłym, lepszym dniom,
Warszawo!

Każdą pracę z nami mnóż,
Każdą pracę z nami dziel,
Bo to jest nasz wspólny cel,
Warszawo!

Od piwnicy aż po dach
Niech radośnie rośnie gmach
Naszym snom i twoim snom
Warszawo!

Niech się mury pną do góry,
Kiedy dłonie chętne są.
Budujemy betonowy nowy dom.

Już dość narzekań i gderań
I tylko spójrz, jak rośnie w krąg
Muranów, Mirów, Mokotów, Żerań,
Wspólne dzieło naszych rąk.