Impresa

  Świat – morze, człowiek – okręt od burzy niesiony,
  Przygody – skryte skały, szczęście – wiatr szalony.
  Gdzie styr umysł stateczny, gdzie sam rozum rządzi,
  Gdzie cnota Cynozura, takowy nie błądzi:
  To na dół, to do góry, to w bok wały porze,
  Tak pogody zażywa, jako niesie morze.
  Nic stałego na świecie, ponieważ i wdzięczna
  Pochodnia Tytanowa, błędna twarz miesięczna
  Za niebieskim obrotem zachodzą i wstają –
  Cóż człowiek, jeśli nieba swą odmianę mają!

Krótkość żywota

    Godzina za godziną niepojęcie chodzi:
          Był przodek, byłeś ty sam, potomek się rodzi.
    Krótka rozprawa: jutro – coś dziś jest, nie będziesz,
          A żeś był, nieboszczyka imienia nabędziesz;
    Dźwięk, cień, dym, wiatr, błysk, głos, punkt – żywot ludzki słynie.
          Słońce więcej nie wschodzi to, które raz minie,
    Kołem niehamowanym lotny czas uchodzi,
          Z którego spadł niejeden, co na starość godzi.
    Wtenczas, kiedy ty myślisz, jużeś był, nieboże;
          Między śmiercią, rodzeniem byt nasz ledwie może
    Nazwan być czwartą częścią mgnienia; wielom była
          Kolebka grobem, wielom matka ich mogiła.

Marność

 Świat hołduje marności
  I wszytkie ziemskie włości;
 To na wieki nie minie,
  Że marna marność słynie.
  Miłujmy i żartujmy,
  Żartujmy i miłujmy,
  Lecz pobożnie, uczciwie,
  A co czyste, właściwie.
  Nad wszytko bać się Boga —
  Tak fraszką śmierć i trwoga.

Na oczy królewny angielskiej, która była za Fryderykiem, falcgrafem reńskim, obranym królem czeskim

   Twe oczy, skąd Kupido na wsze ziemskie kraje,
   Córo możnego króla, harde prawa daje,
    Nie oczy, lecz pochodnie dwie nielitościwe,
    Które palą na popiół serca nieszczęśliwe.
    Nie pochodnie, lecz gwiazdy, których jasne zorze
    Błagają nagłym wiatrem rozgniewane morze.
    Nie gwiazdy, ale słońca pałające różno,
    Których blask śmiertelnemu oku pojąć próżno.
    Nie słońca, ale nieba, bo swój obrót mają
    I swoją śliczną barwą niebu wprzód nie dają.
    Nie nieba, ale dziwnej mocy są bogowie,
    Przed którymi padają ziemscy monarchowie.
    Nie bogowie też zgoła, bo azaż bogowie
    Pastwią się tak nad sercy ludzkimi surowie?
    Nie nieba: niebo torem jednostajnym chodzi;
    Nie słońca: słońce jedno wschodzi i zachodzi;
    Nie gwiazdy, bo te tylko w ciemności panują;
    Nie pochodnie, bo lada wiatrom te hołdują.
    Lecz się wszytko zamyka w jednym oka słowie:
    Pochodnie, gwiazdy, słońca, nieba i bogowie.

Na toż

    Dzień jeden drugi goni i potem zostawa
    Tam, skąd wiek wszytkokrotny odwrotu nie dawa.
    Żaden dzień i godzina bez szkody nie bywa
    Człowieku, który ze dniem zarówno upływa.
    Karmia byt nasz godziny, która leci snadnie;
    Więcej się ten nie wraca, kto z regestru spadnie;
    Już w nocy wiekuistej sen przyjdzie spać twardy.
    Na to masz zawsze pomnieć, o człowiecze hardy:
    Dwakroć żyje, kto żyjąc umrzeć się gotuje;
    Umiera dwakroć, kto się śmiertelnym nie czuje.