Kronikarz

Zorganizowany, ha! Jestem synonimem bałaganu. To co na stronie jest to pisałem pół godziny przed napisaniem ostatniej notki. I tak to jest 1% tego co chciałbym oddać...

 

Co do Harry’ego Pottera: Niestety (?) mnie się seria podoba - co prawda od jej początku odkryłem wiele innych, sto razy lepszych książek, ale mimo wszystko ciągle czyta się przyjemnie i zawsze będzie dla niego miejsce w moim sercu :) Oprócz tego zawsze ciepło patrzę na serie które robią się coraz mroczniejsze z biegiem czasu (vide S.N.Z).

 

Co do prostytucji/pornografii: Niestety (!) obydwa przemysły naznaczone są piętnem tabu seksu/erotyki. Trudno wykorzenić wyuczone "przymykanie oczu" przed nagim ciałem, ale to jest tylko wg mnie pozostałość po ortodoksyjnej religijności - taka np. Japonia nie ma żadnych problemów na tym tle (to taka w sumie pół-prawda, ale to temat nie na taką notateczkę :)

środa, 04, kwiecień 2007 22:48
gaspar

Właśnie z HP jest ten problem, że bez znajomości poprzednich części czytanie kolejnych może nie mieć sensu. 

 

PS. Akurat Ghassana podejrzewać o zbieranie na piwo toż to sroga pomyłka ;-) (zresztą ja poszukuję, a nie sprzedaję - więc takoż :) )

 

Wesołych Świąt!

środa, 04, kwiecień 2007 22:28
strzel_ba

Matko, Kronikarzu! Ale jesteś zorganizowany! Szacuneczek. Żebym ja miała taki elektroniczny porządek w księgozbiorze....

środa, 04, kwiecień 2007 22:15
strzel_ba

O prostytucji:

Chciałam zauważyć, że ja mówiłam o literaturze, a nie o zjawisku. Ale wywołana do odpowiedzi poglądy wyłuszczam następujące: jeśli ten zawód istnieje od starożytności i żadne nowożytne społeczeństwo nie umiało problemu zlikwidować, to znaczy, że człowiek jest istotą tak bardzo seksualną, że dekalogi, religia, prawo, konwenans, tabu społeczne ani cywilizacja nie są w stanie nad tym zapanować. Mamy do czynienia najwyżej z ogromną hipokryzją, która problem zakrywa przed oczami opinii publicznej, świętych matron i ojców Kościoła. Uważam, że nie ma co karać twórców czy sprzedawców pornografii ani mnożyć restrykcji, gdyż zwiększy to najwyżej ich zyski, tym większe zwykle, im zakazy ostrzejsze. (Podziemie kosztuje). Pornografia nie zniknie, dopokąd będzie na nią zapotrzebowanie. Patrzę na zjawisko jako humanista: ze zrozumieniem dla ofiar, bez świętoszkowatego zacietrzewienia. Zjawisko jest groźne, gdyż włącza w swój zasięg tych, którzy absolutnie nie powinni mieć z nim styczności: dzieci i młodzież. I to jest złe.

środa, 04, kwiecień 2007 22:12
Kronikarz

Czy ja wiem czy do celów komercyjnych? :) Ja nie chcę tych książek sprzedawać - znacznie bardziej wolałbym oddać/wymienić - handel wymienny i dobroczynność to bardziej. Ale kłócić się nie zamierzam, po prostu walnę linka: http://kronikarz.loo.pl/ksiazki/ - i jak ktoś (to dotyczy Pani Profesor również :) chce się wymienić, pożyczyć itp. - niech pisze na maila - coś się wykombinuje.

 

PS. Lista będzie uzupełniana.

środa, 04, kwiecień 2007 22:04
strzel_ba

Do Miłosza i Studenta PŁ (a może nie Ł?): Znam was? Witajcie w progach Macierzy waszej ukochanej, znaczy Dwunastki (no bo sądzę, żeście absolwentami). Powroty studentów cieszą mnie – chyba najbardziej. To ważniejsze niż medal KEN-u :). 

 

O „Harrym”: czytałam tom 1 jedynie, oglądałam jakieś dwa odcinki. Czyta się toto w jeden dzień, łatwo, ale... Dla mnie - wiedźminki - przemierzającej pustkowia i wrzosowiska na karym koniu, z mieczem przewieszonym przez plecy, wyczuwającej aurę każdego napotkanego bajora czy strumienia – świat tej powieści jest po prostu fałszywką. To ma być fantasy? Chyba fantasy dla ubogich. Przyjmuję wyzwanie. Recenzja z jakiegoś „Harry’ego” pojawi się w czytelni. Tylko najpierw polećcie mi najlepszą część, żeby się biedactwo „Harry” obroniło. Ze mną nie ma lekko. Pozdrowienia bardzo bardzo:)

środa, 04, kwiecień 2007 21:55
strzel_ba

Hmm, tego..... Z pewnym zadziwieniem postrzegam zmianę funkcji Księgi gości. Kronikarzu! Za moich czasów młodzież sprzedawała butelki, jak potrzebowała groszy parę na kino (napisało mi się ‘piwo’, ale autocenzura mi się włączyła), a ty handlujesz książkami? Zgłoś się na allegro albo załóż sam taką stronę, a tu sio! nie ma handlu. Tu ino sztuka wysoka lub niska, duchowe skupienia bardzo filozoficzne albo też polemiki na każdy temat (w tym: niech będzie ta prostytucja). Wymieńcie się listami z Gasparem i załatwione. Zawłaszczyliście do celów komercyjnych przestrzeń metafizyczną...

środa, 04, kwiecień 2007 21:52
gaspar

no to ja się przyłączę. Jestem zainteresowany przyjęciem/kupieniem starych numerów czasopisma "Twórczość" ze szczególnym uwzględnieniem tych, w których ukazało się cokolwiek E. Stachury. Ponadto chętnie wziąłbym jakieś tomiki Harasymowicza (ale tych dużo mam), i wszystko, co związane jest z Jackiem Kaczmarskim (choć tu mam mnóstwo i brakuje mi niewielu pozycji). Oddać mogę w sumie niewiele (jeśli zaszczycam jakąś książkę obecnością na swojej półce ;) niechętnie ją oddam), ale na pewno możemy się dogadać. 

 

@Kronikarz: w ogóle zmuszanie kogokolwiek do czegokolwiek jest niemoralne, nie sądzisz?

 

@Miłosz: choć nie jestem Strzel_bą ;) pozwolę sobie także odpowiedzieć: Ja bardzo lubię HP jako środek do odprężenia umysłu. Ciekawa książka, przy ktorej ABSOLUTNIE nie muszę podejmować wysiłku intelektualnego wyższego ;). Jedni czytają kryminały czy romanse, ja sięgam po Pottera. Jako, że przed premierą każdej kolejnej części czytam wszystkie poprzednie - to wśród pierwszych tomów odkrywam olbrzymie pokłady nieścisłości, niedopowiedzeń, niezgodności itd., ale mnie to nie przeszkadza - wszak w książce nic z kunsztu literackiego, jeno rozrywka. Zresztą książki sporo tracą w tłumaczeniu, oczywiście nie czytałem oryginału; za to czytałem tłumaczenie "armii Świstaka" tomów 5 i 6, serdecznie polecam - do znalezienia w sieci, i uważam je za dużo lepsze i pełniejsze od autoryzowanego.

środa, 04, kwiecień 2007 19:19
Kronikarz

Hm, myślę że miło by było stworzyć kącik dla uczniów typu Kupię/Sprzedam/Oddam/Wymienię/Poszukuję książkę/ki/ek. Ja np. chętnie oddam/odsprzedam w dobre ręce parę tomików poezji, książek poetyckich (w tym min. 5 Miłosza), książek o historii polski (mnóstwo), historii sztuki, książek o sztuce, malarstwie, rzeźbach, tkaninie, trochę o kulturze i filozofii, sporo antropologii, całe multum książek nt. kultury, sztuki i społeczności arabskiej, i trzy "Estetyki" Tatarkiewicza, chociaż te już na pewno odpłatnie. Resztę ew. mogę oddać/wymienić za coś co mnie interesuje :) W razie jakby ktoś coś chciał (w tym i Pani Profesor :) to proszę na maila - najlepiej podać autora i/lub dziedzinę.

środa, 04, kwiecień 2007 18:15
Miłosz

strzel_ba a Harry Potter

 

na stronę wszedłem, popatrzyłem i muszę przyznać,że to kawał dobrej roboty, to co strzel_ba (o łasko internetu!) tutaj stworzyła. nie wiem czy wielu nauczycieli zdecydowałoby się na zejście z bezpiecznej pozycji na piedestale gogicznego respektu i postanowiłoby rozmawiać ze wszystkimi tak po prostu, o literaturze czy tam o prostytucji albo o lotach na Marsa. dlatego jestem pełen podziwu i w ogóle. 

jednakże intryguje mnie jedna rzecz: coż to ach cóż mysli strzel_ba o Harrym Potterze? osoba tak znana przecież ze swojego małego wariactwa w postaci pochłaniania wszelkiej literatury fantastycznej musi mieć przeciez jakieś zdanie na ten temat. czy jest to skomercjalizowany szmelc? czy książka którą można sobie poczytac z pełną radością w czasie tak zwanym wolnym od wysiłku umysłowego? czy też może rację miało paru wariatów z GB usilnie próbujących przekonać Szwedów aby przyznali Rowling (kuriozum) Nobla ? 

liczę na ciekwą dyskusję na ten jakże banalny temat

 

pozdrawiam i gratuluję strony

 

aha, i wszystkim polecam "tkacza iluzji" Ewy Białołęckiej- doskonałe do poczytania na historii lub wos-ie!

środa, 04, kwiecień 2007 16:09
Kronikarz

E tam, dla mnie to "petunia non omlet" czy jak to tam szło :) Zgadzam się z Gasparem - tylko zmuszanie do prostytucji, podobnie w sumie jak do dowolnego zawodu jest niemoralne.

środa, 04, kwiecień 2007 11:56
student politechniki

No prosze... :) Skąd bierze Pani na to tyle siły? To niesamowite.

Pozdrawiam Panią serdecznie i życzę jeszcze większych sukcesów w swojej "misji". A tym, którzy się wahają mówię: bierzcie przykład i uczcie się, nie dajcie się opanować przez tandetę! Ja sam jestem raczej matematykiem niż humanistą, chociaż nie lubię dzielić na tego typu kategorie (każdy ma trochę z tego i z tego); jak widać jednak i na tych "ścisłych" profesor Strzelecka znajdzie sposób :) Z pożytkiem dla mnie.

środa, 04, kwiecień 2007 07:58
gaspar

Takie to trochę Orzechowskie - albo coś potępiać albo od razu propagować. Proszę się na mnie nie obrazić za to, ale dla mnie uprawianie tegoż zawodu, jeśli tylko nie jest to uwłaczające dla kobiety, która go uprawia jej osobistym zdaniem, nie jest niedydaktyczne ani niemoralne; niemoralne jest tylko zmuszanie siebie lub innych do jego uprawiania. 

 

Co do książki - czytałem ze dwie rzeczy Coelho, Alchemika i coś jeszcze, czego tytułu nie pamietam, i dla mnie to trochę płytkie, a koncepcja paraboliczności pachnie plagiatem z innych tekstów, więc po 11 minut nie sięgnąłem i chyba już nie sięgnę.

wtorek, 03, kwiecień 2007 21:58
strzel_ba

Nosz co ty powiesz:))) A mam go propagować, czy jak?! A gdzie misja dydaktyczna?

wtorek, 03, kwiecień 2007 17:53
Kronikarz

Ja to odnoszę wrażenie że Pani Profesor jest chyba uprzedzona do "najstarszego zawodu świata" :)

wtorek, 03, kwiecień 2007 17:09
strzel_ba

Hej, hej! Nowa recenzja w Czytelni; dlaczego nie komentujecie? Zorientowałam się, że "11 minut" czytało pół szkoły. I co wy o książce sądzicie? Albo o recenzji:)

poniedziałek, 02, kwiecień 2007 20:30
gaspar

byłoby można prowadzić każdą pogaduszkę osobno, no i obszerniej, rzecz jasna.

sobota, 31, marzec 2007 21:06
strzel_ba

Czym będzie się różnić forum od naszych pogaduszek? Będzie lepiej?

sobota, 31, marzec 2007 20:34
gaspar

a może tak pokusić się o założenie "nieoficjalnego" forum języka polskiego? :) Wiem, że pewnie czasu mało (jak u 90% z nas) - ale biorąc pod uwagę wielopłaszczyznowość rozmów w Książce Gości...

sobota, 31, marzec 2007 19:30
Kronikarz

Oj, jestem dwujęzyczny, i dzięki Bogu, bo dzięki temu mam dostęp do twórczości niedostępnej ludziom mówiącym po polsku.

sobota, 31, marzec 2007 12:13
strzel_ba

Tłumaczenia zwykle bywają uproszczeniami. Rzadko zdarza się tłumaczenie kongenialne. No ale jeśli chcemy uczestniczyć w kulturze świata, w dziedzictwie całej ludzkości - musimy godzić się na kompromis tłumaczenia. Tylko ludzie dwujęzyczni nie mają tego problemu. Czy jesteś dwujęzyczny, Kronikarzu? (Tzn. czy umiesz myśleć zarówno po polsku, jak i po angielsku, czy jesteś pewien zrozumienia wszystkich symboli, odniesień i idiomów?) Jeśli tak, to ci zazdroszczę.

sobota, 31, marzec 2007 10:14
Kronikarz

Eh, chętnie bym popisał na tej księdze, ale otaczająca mnie erudycja humanistyczno-polonistyczno-kulturalna mnie odrobinkę przytłacza :)

 

Co do Serii o której wspominałem, jest to Seria Niefortunnych Zdarzeń - nieszczęśliwie reklamowana/sprzedawana jako seria książek dla dzieci - tak dobrej literatury nie czytałem dawno. 

Pełna absurdu i groteski, humoru i sarkazmu, aluzji do dzieł literackich i postaci historycznych, przygody i akcji, strasznych i smutnych wydarzeń, żartów słownych i okropnych tajemnic. Trzyma w "napięciu" przez wszystkie trzynaście książek (dużo, ale warto!) i nie odpowiada nawet na ułamek pytań zadanych na jej stronach.

 

Nie można dać się zmylić, Seria jest dla absolutnie KAŻDEGO, wymogiem jest odrobinka szacunku dla literatury, no i trzeba oczywiście tolerować fakt że mimo wszystko książka jest dla dzieci - ale szczypta naiwności tylko zwiększa przyjemność czytania.

 

Do tego Lemony Snicket (właściwie Daniel Handler) niesamowicie operuje językiem, jego styl jest sztuką samą w sobie.

 

Niestety, seria nie jest dla tych 95% ludzi, którzy nie rozumieją języka angielskiego w wystarczającym stopniu. Polskie tłumaczenie nie jest straszne, natomiast sam fakt jego powstania napawa mnie odrazą. Nie pojmuję jak tłumacz mógł z czystym sumieniem okaleczyć to dzieło.

piątek, 30, marzec 2007 21:28
gaspar

Życie Pi to baaardzo zacna książka. Trzeba tylko dojść do mniej - więcej połowy, pierwszą część czytałem dwa tygodnie, drugą - dwie godziny. Dalej się tego nie czyta, to się połyka. Jedna z moich ulubionych pozycji, bardzo dobry przykład literatury faktu - choć opowiedzianej z udziałem pośrednika.

piątek, 30, marzec 2007 21:26
strzel_ba

Ordynatorowi brawo za komputer.

piątek, 30, marzec 2007 15:18
strzel_ba

Cichy Kojot witaj! Besztanie w kolejce masz jak w banku, skoro lubisz:))) Następne recenzje będą, jak się tylko oderwę od Księgi gości i przeczytam coś, co stoi w kolejce. Mam reportaże od Gaspara, "Życie Pi", "11 minut" Coelho i inne... Od czego zacząć? W ogóle stwierdzam, że czytelnia cieszy się największą popularnością. Ja też się cieszę, że ona się cieszy. Znaczy - nie jest beznadziejnie. Z młodzieżą - w sensie.

czwartek, 29, marzec 2007 23:30
Powered by JoomVita VitaBook